przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

więcej

Kocik: zamykali przed nami drzwi do hali. Do I ligi przez powiększenie czy problemy innych?

SIATKóWKA

Filip GóreckiFilip Górecki
2015-05-05 01:32
58860

Krzysztof Kocik żałuje, że bardziej nie zadbał o spokój w drużynie przed meczem z Czarnymi Wirex Rząśnia (fot. Radosław Siuba)

GTPS przegrał walkę o awans do I ligi. Chce do niej wejść w inny sposób. Warianty są dwa. A Krzysztof Kocik mówi o problemach między półfinałami a finałami. Zespół miał  nawet problemy z odbyciem treningów.

Od końca września do początku maja trwała batalia o awans do I ligi. GTPS przegrał przez ten czas cztery mecze w tym ani jednego u siebie. Niestety dwa, a właściwie jedno przegrane spotkanie okazało się tym, które zaprzepaściło wszystkie starania. Czarni Wirex Rząśnia – tę nazwę zapamiętamy długo. – Czujemy wielki niedosyt i zmarnowaną szansę, ale to, co się stało jest konsekwencją wcześniejszych wydarzeń – mówi już po opadnięciu emocji pomeczowych Krzysztof Kocik.

Szkoleniowiec ma na myśli oczywiście sytuację organizacyjno-finansową GTPS. – To konsekwencja tego, co się działo w klubie, ale też podejścia miasta. Chodziliśmy, prosiliśmy o wsparcie, ale nie dostaliśmy tak naprawdę jasnej odpowiedzi – uważa Kocik, który między półfinałami a finałami nie mógł w pełni zrealizować swoich założeń przygotowawczych. Drużyny po prostu w pewnym momencie… nie wpuszczono do hali z powodu zaległości w płatnościach. – Dopiero po interwencji z urzędu miasta i zapłaceniu części należności udało nam się wrócić do pracy – zdradził trener GTPS. Dodaje również, że w kwestii samego meczu z Czarnymi Wirex ma sobie jedną rzecz do zarzucenia. – Wiem, że to był tak naprawdę mecz decydujący. Zagotowały się nam głowy, moja także. Mądrzejszy o to doświadczenie wprowadziłbym na pewno więcej spokoju przed meczem. Stawka była duża i taka nerwowość nie powinna była się przydarzyć. Taktycznie wszystko funkcjonowało, wyłączyliśmy ich najlepszego zawodnika. Personalnie też nic bym nie zmienił, do wyjściowej szóstki wybrałem zawodników w najlepszej formie – ocenił Krzysztof Kocik.

Droga do I ligi nie jest jednak całkowicie zamknięta. Możliwości są dwie. Pierwsza, być może bardziej realna, to wycofanie się jednego z aktualnych pierwszoligowców. Tu mamy akurat konkret: Kęczanin Kęty utrzymał się po play-outach z Avią Świdnik (też przeżywającą zresztą problemy), ale prezes i zarazem trener Kęczanina przyznaje otwarcie, że start w nowym sezonie nie jest pewny. Sygnały o takim rozwiązaniu doszły już do gorzowian. Gdyby scenariusz się ziścił, GTPS skorzystałby z takiej samej sytuacji, w której się znalazł przed trzema laty – przypomnijmy, ze wtedy gorzowianie wywalczyli utrzymanie w I lidze po walce z Jokerem Piła, ale nie mieli pieniędzy na dalsze funkcjonowanie w tej klasie rozgrywek i oddali miejsce Camperowi Wyszków. Przyszłość Kęczanina ma się rozstrzygnąć w najbliższych tygodniach.

Druga opcja to powiększenie ligi. O tym mówił już prezes Zenon Michałowski, który po poniedziałkowym posiedzeniu zarządu przekazał nam, że do PZPS zostanie skierowane pismo z gotowością klubu do gry w I lidze. Obecnie rozgrywki liczą 14 zespołów. Zwiększenie stawki do szesnastu (o GTPS i Czarnych Rząśnia – spadkowicze raczej nie będą zainteresowani) miałoby … zmniejszyć koszty ponoszone przez kluby, na które obecnie część z nich narzeka. Nieoficjalnie proponuje się podział ligi na dwie ośmiozespołowe grupy, z których po cztery najlepsze drużyny z każdej walczyłyby w play-offach a najsłabsze o utrzymanie. Tyle, że nie wiadomo jak do mniejszej liczby spotkań ustosunkowałaby się TVP Sport, transmitująca od ubiegłego roku pierwszoligowe zmagania. Ponadto w kuluarach mówiło się, że gdyby Czarnym Katowice powinęła się noga w walce o awans, to ten klub mógłby liczyć na wejście inną drogą ze względu na ambitne plany sportowe, sięgające PlusLigi i duży ośrodek. Trudno powiedzieć, czy w tym układzie zostanie wyciągnięta ręka do ekip z Gorzowa i Rząśni.

Zapytaliśmy o potencjalne plany reformy w związku, ale tu także brak konkretnych planów. – Nic mi o takim projekcie nie wiadomo, Wydział Rozgrywek nie zajmował się taką propozycją. Być może prowadzone były nieformalne rozmowy, ale trudno się do tego odnosić – odpowiedział rzecznik PZPS, Janusz Uznański.

Nie jest tajemnicą, że I liga to prawdopodobnie jedyny ratunek dla gorzowskiej siatkówki. Wie to zarząd, podsumowujący właśnie sezon. Zaległości wobec zawodników i trenera sięgają około trzech miesięcy a firma MONEYmakesMONEY.pl i władze miasta deklarowały realne wsparcie tylko w wypadku gry poziom wyżej niż dotychczas. – Spotykam się niedługo z właścicielem MONEYmakesMONEY.pl. Chcę wiedzieć, czy prezes podtrzymuje chęć dalszego wsparcia klubu. Robimy wszystko, żeby siatkówkę uratować a najprostsza droga do tego wiedzie przez grę w I lidze. Dlatego zabiegamy o miejsce - nie ma wątpliwości Zenon Michałowski. Jeśli się nie uda, czeka nas pewnie (w najlepszym wypadku) powrót do sytuacji z sezonu 2012/13, gdy po wycofaniu z I ligi zbudowano skład walczący jedynie o utrzymanie w II lidze.

 

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x