przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

więcej

Nie ma usprawiedliwienia. Musi być kara!

KONSTYTUCJA MąDRALO

Jerzy Wierchowicz
2018-09-30 20:13
39053

W kolejnym kraju, na każdym kontynencie, ujawniane są i słusznie nagłaśniane afery pedofilskie, które działy się na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Kapłani Kościoła katolickiego dopuszczali się przerażających czynów wobec dzieci poddanych ich opiece... 

Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takich czynów. Co gorsza, o sprawach tych wiedzieli przełożeni gwałcicieli, chociaż trudno tu mówić o przełożonych, bo zachowania takie zdarzały się także duchownym wysokiego szczebla na przykład biskupi w Chile. Wiedzieli i je tolerowali, nie zawiadamiali organów ścigania, uczynili te praktyki bezkarnymi. Największą karą dla sprawcy było służbowe przeniesienie do innej parafii. Gdzie zresztą taki ksiądz-pedofil rozzuchwalony bezkarnością z reguły robił to dalej. 
 
W Polsce też mamy problem, skala jego nie jest znana, ale sprawy arcybiskupa Petza, z początku obecnego wieku czy proboszcza z Tylawy, z końca wieku ubiegłego, przekonują o tym. Czas najwyższy powiedzieć to wprost i rozpocząć faktyczne ściganie i karanie księży-pedofili. Im szybciej Kościół rozliczy się z tej sprawy – szczerze pokaże rozmiar tego problemu, tym lepiej dla niego i dla wszystkich wierzących. 
 
Tymczasem Franciszek, który jako pierwszy papież podniósł ten problem i podjął faktyczne działania celem zwalczania tego procederu i ukarania winnych spotyka się z dziwną reakcja naszego Episkopatu. Nie brak głosów, że powinien odejść, że kala dobre imię Kościoła, że problem pedofili w Kościele jest marginalny itd. Pamiętam też słowa biskupa Michalika, który odpowiedzialnością za akty pedofilskie wprost obciążał pokrzywdzone dziecko, „bo kusiło dorosłego”. Nieliczne glosy sprawiedliwych, jak prymasa Polaka, nie zmieniają tego niedobrego wrażenia. Nie widać żadnych praktycznych działań ze strony hierarchów celem ukrócenia procederu. Słowo „przepraszam”, które padło z ust jednego z biskupów nic nie znaczy. Kościół nie chce płacić odszkodowań ofiarom przestępstw, odsyłając ofiary do bezpośrednich sprawców, co oczywiście jest zwykłym unikaniem odpowiedzialności, w sytuacji gdy jego odpowiedzialność za swojego funkcjonariusza, jakim jest ksiądz, jest oczywista. 
 
Ważne znaczenie będzie miał wyrok sądu w Poznaniu, jaki zapadnie w tym tygodniu, który ma orzec czy odszkodowanie w kwocie 1 000 000 zł, zasądzone przez sąd I instancji od Kościoła właśnie, na rzecz ofiary, jest rozstrzygnięciem słusznym. Jeżeli podtrzyma wyrok sądu I instancji będzie to precedens pozwalający na wydawanie takich wyroków w innych podobnych sprawach, ustalających winę Kościoła, a nie bezpośredniego sprawcy. 
 
Aż dziw, że w Polsce do tej pory nie znalazł się sąd, który takie oczywiste orzeczenie by wydał. Paradoksalnie Kościół winien się modlić, aby sąd odwoławczy podtrzymał orzeczenie sądu I instancji, w imię miłosierdzia i głoszonych wartości chrześcijańskich. Należy też pamiętać, że wszystkie te zdarzenia miały miejsce na przestrzeni ostatnich lat kilkudziesięciu, także podczas pontyfikatu naszego papieża. Watykan o wszystkim wiedział, nie uczynił nic by zapobiec  tragediom bezbronnych dzieci. Warto więc, doceniając wielkie zasługi Jana Pawła II dla naszego kraju i narodu, inaczej spojrzeć na jego świętość.

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x